Medialne wspieranie, wychwalanie oraz wręcz przeciwnie krytykowanie, hejtowanie, wytykanie złych rzeczy odnośnie figury Ani Lewandowskiej po porodzie nie ma końca. Tym razem wypowiedziała się pisarka Sylwia Chutnik. Broni Ani, czy wręcz odwrotnie?

Medialne wspieranie, wychwalanie oraz wręcz przeciwnie krytykowanie, hejtowanie, wytykanie złych rzeczy odnośnie figury Ani Lewandowskiej po porodzie nie ma końca. Tym razem wypowiedziała się pisarka Sylwia Chutnik. Broni Ani, czy wręcz odwrotnie?

Na początku maja Ania i Robert Lewandowscy zostali rodzicami. Młoda mama zapewniała, że nie będzie chciała „wypadać” z każdej lodówki, nie będzie chciała być na każdej stronie internetowej z nowymi informacjami i zdjęciami, jak przebiega ciąża oraz zapewniała, że po porodzie szybko nie wróci na salę gimnastyczną.

Prawda okazała się troszkę inna, ponieważ już 9 czerwca Ania wrzuciła na swój Instagram zdjęcie z sali treningowej. Przyodziana w sportowy strój, z uśmiechem od ucha do ucha prezentowała nienaganną sylwetkę, a przede wszystkim umięśniony brzuch.

I się zaczęło. Społeczeństwo podzieliło się na dwie grupy. Pierwsza gratulowała trenerce fantastycznej figury w tak szybkim czasie po urodzeniu dziecka, druga grupa zarzuciła, że Ania wpędza wiele kobiet w depresję, ponieważ nie każda w miesiąc po porodzie wraca do sylwetki sprzed ciąży.

W tej sprawie postanowiła się wypowiedzieć kolejna znana osoba, tym razem Sylwia Chutnik.

„Jeszcze w sprawie płaski brzuch versus grubasy. Od kilku dni obserwujemy dyskusję dotyczącą tego, czy pokazywanie fit ciała jest opresyjne, czy motywujące. Najbardziej oberwało się Annie Lewandowskiej, ale mam wrażenie, że zdjęcie jej wyćwiczonego kaloryfera przelało czarę goryczy u niektórych kobiet. Wyraźnie miały już dość wciskania im nieustannych zadań do zrobienia w imię „szczęścia”. Nie był to więc atak personalny czy typowy hejt, lecz raczej nagromadzenie pewnych zjawisk” – napisała Sylwia Chutnik w artykule opublikowanym na Wysokieobcasy.pl.

Jak twierdzi Chutnik, atak z stronę Lewandowskiej pokazuje pewne zjawiska, które pisarka podzieliła na 2 grupy. W pierwszej znajdują się kobiety, które chcą jak najszybciej wrócić do formy sprzed ciąży. Po co? Aby udowodnić sobie i całemu światu, że potrafią zdyscyplinować swoje ciało i być fit.

W drugiej grupie znajdują się osoby z „maksymalnym wzrokocentryzmem”, czyli osoby zaślepione wizerunkiem, który jest promowany w mediach społecznościowych przez celebrytów i sławne osoby. Chodzi o ciągłe publikowanie setek zdjęć w dziwacznych pozach, z dziwnymi minami i dziubkami – wszystko po to, aby zdobyć kolejnego, upragnionego lajka.

„Niektórzy powiedzą, że zdjęcia wyćwiczonego ciała to nie tylko duma z osiągniętych wyników, ale też motywacja do pracy nad sobą. Zgodzę się, ale to zabawa raczej dla zamożnych. Bo co to za motywacja dla kobiety, która właśnie urodziła dziecko z niepełnosprawnością? Ma wstać jeszcze wcześniej rano i zrobić sobie fotkę w bikini? Co to za motywacja dla ludzi żywiących się w najtańszych hipermarketach, bo nie stać ich na ekobioglutenfree owsianki z owocami zbieranymi o wschodzie księżyca?” – napisała Sylwia Chutnik na Wysokieobcasy.pl.

Pani Sylwia apeluje także, aby kobiety się opamiętały i przestały skupić się tylko na wyglądzie zewnętrznym. Kult ciała opanował cały świat i kobiety w każdym wieku. Pisarka pyta:

„Gdzie są dziewczyny robiące doktoraty i wrzucające na Insta super zdjęcia z laboratorium? Niech będzie: w rozpiętym fartuchu. Gdzie się podziały marzenia o zostanie prezydentką, naukowczynią, artystką? Czy wszystkie rewolucjonistki robią brzuszki? I nie ma nikogo, kto by świeżo upieczonej mamie wrzucił motywacyjny post: „olej brzuch, odpocznij po porodzie i poczytaj książkę” – pyta Chutnik.

Dla Sylwii współczesne kobiety są „niewolnicami chudego i zgrabnego” ciała, a dbanie o organizm wygląda jak katorga i niewiele ma wspólnego z przyjemnością. Wszystko sztuczne: paznokcie, włosy, rzęsy, brwi, piersi, pośladki, usta, botoks w nieruchomej twarzy. Pisarka prosi, aby kobiety nie zapomniały o tym, że nie tylko ciało się w życiu liczy. Jak napisała: „Bądźmy chude, grube, w kratkę i w poprzek. Ale ćwiczmy też mózg, bo kaloryfer oklapnie, a głowę będziemy mieć ze sobą do końca życia”.

Źródło: www.chillizet.pl
Zdjęcia: www.instagram.com, www.callandfly.pl

PRZECZYTAJ TAKŻE: 

Dziennikarki i znane osoby atakują Lewandowską. Jedno zdjęcie i puściły nerwy

Bardzo szybki i prosty CHLEB Z JABŁKAMI PSZENNO-OWSIANY