Władze wielu miast zachęcają, by tego dnia auto zostawić w garażu i wybrać się do pracy komunikacją miejską. Powód? Darmowe przejazdy dla wszystkich. Warunkiem jest to, że będą posiadali przy sobie dowód rejestracyjny swojego samochodu. W praktyce jeden ważny dowód rejestracyjny auta będzie upoważniał do darmowego przejazdu jedną osobę.

Władze wielu miast zachęcają, by tego dnia auto zostawić w garażu i wybrać się do pracy komunikacją miejską. Powód? Darmowe przejazdy dla wszystkich. Warunkiem jest to, że będą posiadali przy sobie dowód rejestracyjny swojego samochodu. W praktyce jeden ważny dowód rejestracyjny auta będzie upoważniał do darmowego przejazdu jedną osobę.

04.04.2010 WARSZAWA , SAMOCHODY W KORKU ULICZNYM W AL. NIEPODLEGLOSCI W KIERUNKU CENTRUM .  FOT. JACEK LAGOWSKI / AGENCJA GAZETA SLOWA KLUCZOWE: KOREK

Europejski Dzień Bez Samochodu jest symbolicznym przejawem dążenia do zrównoważenia rozwoju transportu w miastach i aglomeracjach poprzez wskazywanie niebezpieczeństw, wynikających z niekontrolowanego rozwoju motoryzacji indywidualnej. Wzrost liczby przejazdów, realizowanych samochodami osobowymi negatywnie oddziałuje na jakość i bezpieczeństwo życia w mieście.

Potwierdzają to dane Urzędu Statystycznego w Gdańsku. Samochodów jest coraz więcej, a taboru komunikacji miejskiej ubywa. Pocieszający jest za to rozwój szlaków rowerowych.

W samym tylko Trójmieście pod koniec 2015 r. zarejestrowanych było 416,3 tys. samochodów. Najwięcej oczywiście było ich w Gdańsku – 255,2 tys. W Gdyni natomiast było ich ok. 134,2 tys., a w Sopocie 26,9 tys. Sopot bije natomiast inny rekord – na 1 tys. osób przypada tam ok. 750 samochodów. To najwyższy wskaźnik w Polsce, gdzie średnia wynosi 539 aut na 1 tys. osób.

Wzrost liczby aut na przestrzeni lat jest bardzo duży. W 2005 r. na pomorskich drogach było ok. 330 samochodów na 1 tys. osób. Teraz tych pojazdów jest już 536. Odmiennie wygląda statystyka jeśli chodzi o tabor komunikacji miejskiej – tu liczby maleją.

Kiedy w 1886 roku w Niemczech powstał pierwszy automobil, zaprojektowany przez Karla Benza, nikt nie przypuszczał, że niewiele ponad 100 lat później po całym globie jeździć będzie miliard aut. Choć samochód bezsprzecznie zrewolucjonizował świat, przy okazji również nieco go zatkał.

W najbardziej zakorkowanych miastach, na przykład w Nowym Jorku, kierowcy tracą co roku średnio 57 godzin, czyli ponad dwie doby, stojąc w korkach. W Warszawie w godzinach szczytu średnia prędkość przemieszczania się pojazdów to 23 km/h. To wiąże się oczywiście nie tylko ze stratą czasu, ale również paliwa, a co za tym idzie – pieniędzy. Do tego dochodzi nieustannie rosnąca emisja spalin, przyczyniająca się do negatywnych zmian klimatycznych i zanieczyszczenia środowiska.

Dlatego pomysł Dnia bez Samochodu zrodził się w 2000 roku z inicjatywy poważnej instytucji – Komisji Europejskiej.

Kierowcy na całym świecie zachęcani są do korzystania z komunikacji miejskiej lub rowerów. W wielu miastach, również na terenie Polski, kierowcy zwolnieni są z opłat za bilety, pod warunkiem posiadania przy sobie dowodu rejestracyjnego pojazdu.

W Dżakarcie w 2007 roku zamknięto nawet główną ulicę miasta i zachęcano przechodniów do korzystania z niedostępnych na co dzień przestrzeni. Pomysł chyba spodobał się wszystkim, bo od maja 2012 roku Dzień bez Samochodu w pewnych częściach stolicy Indonezji obchodzony jest w każdą niedzielę.

Dzisiejsza podróż samochodem po mieście nie jest już prestiżem. W godzinach szczytu jest to stres i większe koszty, a czas spędzony w autobusie można przeznaczyć na czytanie książki.

Międzynarodowy Dzień bez Samochodu to okazja dla miast do pokazania, że komunikacja miejska jest efektywnym i ekologicznym, a w dużych miastach często szybszym sposobem transportu.

Obecnie jednodniowe akcje promujące ograniczenie używania samochodu organizowane są w ponad 1500 miastach Europy, a także w Japonii, Chinach oraz Stanach Zjednoczonych.