„To najsmutniejsza wiadomość jaką mamy Wam do przekazania. Grzegorz Miecugow nie żyje. Szef redakcji Szkła Kontaktowego, współzałożyciel Faktów TVN, nasz przyjaciel i po prostu bardzo dobry człowiek. Żegnaj” – taką informację mogliśmy przeczytać na facebookowym profilu „Szkła Kontaktowego TVN24” 26 sierpnia.

„To najsmutniejsza wiadomość jaką mamy Wam do przekazania. Grzegorz Miecugow nie żyje. Szef redakcji Szkła Kontaktowego, współzałożyciel Faktów TVN, nasz przyjaciel i po prostu bardzo dobry człowiek. Żegnaj” – taką informację mogliśmy przeczytać na facebookowym profilu „Szkła Kontaktowego TVN24” 26 sierpnia.

Grzegorz Miecugow był jedną z najbardziej rozpoznawalnych twarzy TVN. Ze stacją był związany od samego początku jej istnienia. Widzowie kojarzyli go przede wszystkim jako prowadzącego program „Szkło kontaktowe” oraz „Inny punkt widzenia”. Mimo że sam pracował w mediach, nie bał się wygłaszać mocnych tez dotyczących funkcjonowania tego rynku.

Od kilku lat chorował na nowotwór płuc. Pytany o stan swojego zdrowia odpowiadał: „Wiem, że kiedyś umrę, pytanie: wcześniej czy później. Mam jeszcze sporo do zrobienia. Tak czuję. Nie będę robił z tego tragedii, będę walczył”.

Życie Grzegorza Miecugowa z pasażerem na gapę – jak mówił o swoim raku płuc – zaczęło się w lipcu 2011 roku. Gdy wtedy usłyszał od lekarzy przerażającą diagnozę, jego życie wywróciło się do góry nogami.

– Wróciłem z nart, miałem ciągle gorączkę. Skończyła mi się pewna przyjaźń, byłem dosyć kłótliwy, fatalnie się czułem, fatalny czas. I do tego permanentny kaszel. Więc poszedłem do lekarza. Dostałem antybiotyki, 10 dni wolnego. Minęły dwa tygodnie i to samo. Poszedłem do kolejnego lekarza. Pani doktor powiedziała, że zajmie się mną porządnie. Zrobiła mi serię badań – i wtedy po raz pierwszy usłyszałem, że coś we mnie siedzi. Kilka tygodni później wracałem z jakiegoś spotkania, to był piątek, i po raz pierwszy w życiu spanikowałem, bo przy kaszlu pojawiła się krew – tak o początkach swojej choroby mówił w grudniu 2011 roku na łamach dwutygodnika „Gala”.

– I dziś, jak patrzę na palących, to im współczuję. To nie daje żadnego ukojenia – mówił w rozmowie z „Galą” w 2011 roku

Na początku dziennikarz nie dopuszczał do siebie myśli, że jego stan jest poważny. Po nieudanej wizycie u znachora wrócił jednak do szpitala i w końcu po 33. latach rzucił palenie. Był gotowy zmierzyć się z rakiem i zacząć leczenie. – Zrobiono mi tomografię nuklearną. To jest okropne przeżycie – siedzi się w takim pokoju, gdzie jest 20 nieszczęśników, niektórzy po chemioterapii.

Dziennikarz od początku swojej walki dopuszczał myśl, że może zbyt wcześnie odejść. I choć w głębi serca był pełen nadziei, że mimo wszystko pokona raka, z szacunku do swojej publiczności, nie ukrywał swoich zdrowotnych problemów niemal od samego początku.

– Byłoby to zbyt trudne. Trudno tak rozmawiać po prostu, mając z tyłu głowy myśl, że być może za kilka tygodni umrę. Poczułem wyraźnie, że moje dni są policzone. Nie w tysiącach, ale w dziesiątkach, setkach. Poza tym rozmawianie o takich sprawach jest ważne, dla wszystkich. Życie nam ucieka przez palce. Ono dane jest raz i nie na zawsze – mówił.

– Przewartościowałem swoje życie. Nauczyłem się nazywać rzeczy po imieniu, nie odkładałem niczego „na kiedyś”, „na później”. Pogodziłem się z tym, że można żyć w taki sposób, aby nikogo nie krzywdzić – tłumaczył w „Gali”.

Po śmierci ojca w 2009 roku przestał bać się śmierci – Dla niektórych śmierć może być ucieczką i wyzwoleniem. Nie zajmuję się śmiercią. Wiem tylko, że się rozpadnę. I już. I wcale mnie to nie przeraża. Zacząłem jedynie bardziej myśleć o przeszłości – mówił.

Pytany przez lokalny portal naszemiasto.pl: czy publiczne przyznanie się do problemów ze zdrowiem jest sposobem na poradzenie sobie w trudnej sytuacji, odpowiedział: – Wiem, że ja kiedyś umrę, pytanie: wcześniej czy później. Mam jeszcze sporo do zrobienia. Tak czuję. Nie będę robił z tego tragedii, będę walczył.

Umarł zdecydowanie za wcześnie. Ostatni raz „Szkło kontaktowe” poprowadził 9 sierpnia. Prosto po programie trafił do szpitala, w którym został aż do śmierci.

Wielka strata dla całej rodziny i rzeszy fanów. Był człowiekiem wielkiej kultury, wspaniały profesjonalista z olbrzymim poczuciem humoru i zarazem taktu i umiaru. To wielka strata dla Polaków i kultury dziennikarskiej. Jeden z ostatnich profesjonalistów. Duża strata, ogromny smutek, szkoda mądrych ludzi. Niech spoczywa w pokoju.

Źródło: http://www.fakt.pl/kobieta/plotki/grzegorz-miecugow-nie-zyje-dziennikarz-o-raku-i-smierci/sswrkyh, http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kraj/1717524,1,grzegorz-miecugow-nie-zyje-dziennikarz-zmarl-w-wieku-61-lat.read
Zdjęcia: http://wyborcza.pl/7,75398,22282142,grzegorz-miecugow-nie-zyje-znany-dziennikarz-mial-61-lat.html, http://party.pl/newsy/grzegorz-miecugow-nie-zyje-rodzina-syn-krzysztof-i-zona-joanna-29254-r3/7/

PRZECZYTAJ TAKŻE:

PIENIĄDŹ PAPIEROWY JUŻ WKRÓTCE STANIE SIĘ PRZESZŁOŚCIĄ

POLECAM PRZEPIS NA:

NAJPROSTSZA I NAJSZYBSZA LASAGNE – f7kulinarne