Wydawać by się mogło, że to właśnie depresja i wszelkiego rodzaju nowotwory spędzają nam sen z powiek, jednak okazuje się, że powinniśmy obawiać się zupełnie czegoś innego. Najpoważniejszą chorobą XXI wieku jest osamotnienie, samotność w tłumie. 

Wydawać by się mogło, że to właśnie depresja i wszelkiego rodzaju nowotwory spędzają nam sen z powiek, jednak okazuje się, że powinniśmy obawiać się zupełnie czegoś innego. Najpoważniejszą chorobą XXI wieku jest osamotnienie, samotność w tłumie. 

Ludzi jest coraz więcej, lecz człowieka coraz mniej. Jakież to prawdziwe w dzisiejszych czasach. Wystarczy iść do pierwszego lepszego urzędu lub przejechać się komunikacją miejską, żeby uświadomić sobie, jak bardzo jesteśmy opryskliwi i chamscy dla siebie. Wyżywamy się na innych bez skrupułów. Od przedszkola uczymy dzieci, żeby „były grzeczne”. Jednak system nie uczy dzieciaków otwartości, tolerancji czy pomocy słabszym. Mają raczej ze sobą konkurować, na punkty, oceny i paski na świadectwach.

Kto wstał w wyśmienitym humorze i z uśmiechem zagadał do drugiego człowieka, który oblał go emocjonalnym błotem, wie, że to uczucie porównywalne do siarczystego policzka. Bezpieczniejsza jest mina obrażonego, naburmuszonego, ironizującego. Wtedy siły są wyrównane.

Telewizja roku 1994 była zupełnie inną telewizją, niż ta w 2014. Empatycznego Mariusza Szczygła, który prowadził pierwszy polski talk show zastąpił Kuba Wojewódzki. Widzowie oszaleli z zachwytu! Kuba zyskał popularność dzięki zakamuflowanych uszczypliwościach i bezpośrednich ciosach. Stał się idolem wielu małolatów, podziwiających, jak można w białych rękawiczkach komuś dowalić z uśmieszkiem na buzi. Bycie uprzejmym stało się passé.

Technologia ruszyła do przodu. Teraz nawet małe dziecko ma komórkę, umie obsługiwać tablet, laptop. Każdy prowadzi życie w Internecie, zapominając, że najważniejsze jest to, co niewidzialne dla oczu – miłość, przyjaźń, szacunek, zainteresowanie drugim człowiekiem.

Poeta John Donne napisał: „Żaden człowiek nie jest samoistną wyspą; każdy stanowi ułomek kontynentu, część lądu. […] Śmierć każdego człowieka umniejsza mnie, albowiem jestem zespolony z ludzkością. Przeto nigdy nie pytaj, komu bije dzwon: bije on tobie”. Jesteśmy istotami społecznymi, drugi człowiek jest nam niezbędny do sprawnego funkcjonowania. We współczesnym świecie często jednak znajdując się obok siebie, tak naprawdę jesteśmy sami. Zapatrzeni w ekrany telefonów, monitory komputerów, żyjąc życiem bohaterów serialowych, zapominamy, że rzeczywistość nie znajduje się w naszych sprzętach elektronicznych.

To osamotnienie jest najpoważniejszą chorobą XXI wieku. 

Cesarz rzymski Fryderyk II Hohenstauf w XVIII wieku nakazał odebrać matkom noworodki i wychowywać je w całkowitym milczenie. Zastępcze opiekunki ograniczyły kontakt  z maluchami do minimum, zapewniały tylko pożywienie i zmieniały pieluchy. Cesarz był ciekaw, w jakim języku dzieci zaczną się porozumiewać, miał nadzieję, że będzie to mowa pierwotna. Eksperyment nie powiódł się. Dzieci pozbawione bliskości, czułości, głosu, dotyku, miłości nie przeżyły.

Osa­mot­nienie to tęskno­ta za in­ny­mi, do­pomi­nanie się o nich

Osamotnienie i samotność – to nie to samo. Samotność możemy zmierzyć. Gdy w pomieszczeniu nie ma nikogo poza mną, to fizycznie stanowi to samotność. Mogę jednak być sama, ale nie osamotniona.

Nie czujemy się źle z samotnością, gdy trwa to jakiś czas, bo każdy potrzebuje dla siebie odpoczynku, ciszy, swojej przestrzeni. Samotność może być pozytywna, neutralna lub negatywna, a osamotnienie zawsze jest negatywne. Każde osamotnienie jest samotnością, ale nie każda samotność jest osamotnieniem, chociaż może do niej prowadzić.

Wiele ludzi mieszka w miastach. Dochodzi do sytuacji, że mieszkamy w ogromnych blokach, gdzie jest pełno ludzi, jedziemy tramwajem i wokół nas jest pełno ludzi, a mu czujemy się źle. Osamotnienie zaczyna dotykać coraz większą liczbę ludzi. Człowiek jako istota stadna ma silną potrzebę budowania więzi międzyludzkich.

Osa­mot­nienie zaz­wyczaj niezauważal­nie, do­tyka naj­pierw od wewnątrz…

Coraz więc młodych ucieka w świat wirtualny, nie potrafi odnaleźć się w społeczeństwie. Tempo życia, anonimowość, postęp technologiczny – to wszystko wpływa na rozluźnienie więzi międzyludzkich, przyjmujących coraz częściej formę bezosobową i instrumentalną, życzliwość i empatia zanikają.

Młodzi nie realizują swoich zainteresować, nie mają pasji, zapominają o najważniejszych wartościach, brak kontaktu z drugim człowiekiem rekompensują w sieci. Piszą na czatach, rozmawiają na portalach randkowych, a jak ktoś się nie spodoba, to można zamknąć okienko i „po sprawie”.

Młodzi ludzie mają setki, czasami tysiące znajomych, rozmawiają, pokazują, gdzie byli i co jedli, codziennie udostępniają mnóstwo zdjęć. Jednak robią to w świecie wirtualnym. W rzeczywistości nie mają zaufanej osoby, nie mają do kogo pójść się wygadać, wypłakać, nie czują się potrzebni nikomu.

Osa­mot­nienie to prze­de wszys­tkim tęskno­ta. Na pew­no za ciepłem, za dob­rym słowem, za miłym ges­tem

Kiedyś poznawaliśmy się w realu i dodawaliśmy do kontaktów w sieci, teraz jest odwrotnie. Ludzie kolekcjonują znajomych, dodają ich na oślep. A przecież chodzi o jakość, a nie ilość. Lepiej mieć trzech bliskich przyjaciół, a nawet jednego, niż 50-ciu fałszywych. Nagle się okazuje, że jak jest źle, nie mamy do kogo się odezwać. Jak to? Przecież mamy 750 znajomych. No tak, teoretycznie.

Osamotnienie nie ma płci i wieku, nie dotyczy tylko starszych ludzi. Właśnie wręcz odwrotnie, dotyka coraz więcej młodych ludzi, którzy czują się nieszczęśliwi, niezrozumieni, niepotrzebni. Poczucie, że ktoś nas kocha i ktoś potrzebuje są bardzo ważne w życiu każdego człowieka. Żyjemy obok siebie. Siedzimy przy stole, ale nie jesteśmy razem. Każdy wpatrzony w swój telefon, albo drętwa cisza, bo nagle się okazuje, że najbliżsi sobie ludzie nie potrafią ze sobą rozmawiać. Wiecznie zaganiani sprawiamy, ze nasze relacje są bardzo powierzchowne.

Internet, w którym popularne jest życie na pokaz, chwalenie się, udawanie, obserwowanie tych, którzy mają więcej, czym ucieleśniają nasze marzenia jest polem, które niejednokrotnie staje się idealną ucieczką. Nie wychodzi mi w życiu, ucieknę do świata wirtualnego. Tam za pomocą jednego zdjęcia mogę siebie wykreować. Coraz głośniej mówi się o tym, jak Internet zmienia stosunki społeczne.

Zatrzymajmy to, zanim będzie za późno. Zatrzymaj to, zanim to właśnie Ty poczujesz się osamotniony. Życie jest za piękne i czas za szybko leci, aby marnować jedno życie na wiele niepotrzebnych, mało istotnych spraw. Zainteresuj się drugim człowiekiem, on ma takie same uczucia, jak Ty i on tak samo chce poczuć się ważny, jak Ty.

Źródło: www.natemat.pl
Zdjęcia: www.enpareja.com, www.theodysseyonline.com, www.pri.org

PRZECZYTAJ TAKŻE:

Czeka nas epidemia samotności?

Samotność to najgroźniejszy wirus XXI wieku

OPIEŃKI W ŚMIETANIE, najlepszy przepis! – f7kulinarne