Rajdy samochodowe to piękny i zarazem bardzo niebezpieczny sport. Jest to niezwykłe widowisko dla oglądających i ogromna dawka emocji dla uczestników. Wszystko to jest dla ludzi o mocnych nerwach. Lubimy, kiedy się coś dzieje, dlatego kierowcy robią wszystko co w swojej mocy, aby wygrać oraz aby dostarczyć sobie i widzom adrenaliny.

Rajdy samochodowe to piękny i zarazem bardzo niebezpieczny sport. Jest to niezwykłe widowisko dla oglądających i ogromna dawka emocji dla uczestników. Wszystko to jest dla ludzi o mocnych nerwach. Lubimy, kiedy się coś dzieje, dlatego kierowcy robią wszystko co w swojej mocy, aby wygrać oraz aby dostarczyć sobie i widzom adrenaliny.

zdjęcie: www.thecheckeredflag.co.uk

Sporty samochodowe są bardzo niebezpieczne. Moc samochodów z każdym nowym modelem jest zwiększana, przez co szanse na przeżycie maleją. Przekonał się o tym młodziutki rajdowiec Billy Monger, który w minioną niedzielę, tj. 16 kwietnia 2017 roku brał udział w wyścigu Formuły 4. Na torze Donington Park w Wielkiej Brytanii doszło do straszliwej tragedii.

Brytyjskie kierowca rajdowy Billy Monger na jednym z zakrętów chciał wyprzedzić rywala Fina Patricka Pasmy. Pech chciał, że pojazd Fina chwilę wcześniej uległ awarii, przez co samochód znalazł się na zewnętrznej części toru, ponieważ wolno zjeżdżał z trasy. Monger chciał wyprzedzić rywala i także zjechał na zewnętrzną część toru. Niestety nie wyprzedził, tylko z całą prędkością uderzył w tył pojazdu Patricka. Billy był rozpędzony prawie do maksimum, więc kraksa była naprawdę wielka.

Służby ratownicze od razu zaczęły działać. Wypadek był na tyle poważny, że ratownicy przez ponad 2 godziny próbowali wyjąć chłopaka z wraku maszyny. W końcu się udało i brytyjskiego rajdowca przewieziono do szpitala w Nottingham.

Od dnia wypadku aż do środy nie przekazano żadnych informacji na temat stanu zdrowia Brytyjczyka, rodzina także nie chciała przekazać opinii publicznej.

W środowe popołudnie zespół JHR Developments poinformował, że brytyjski kierowca stracił obie nogi na wysokości kolan.

Kilka godzin po komunikacie zespołu, na wydanie oświadczenia zdecydowali się rodzice Mongera.

– Rodzina Billy’ego chce wyrazić wdzięczność za pomoc lekarską otrzymaną w szpitalu Queen’s w Nottingham. Chcemy podziękować lekarzom, sędziom, członkom akcji ratowniczej i załodze helikoptera pogotowia ratowniczego za ich reakcję i ciężką pracę. Chcielibyśmy też podziękować kolegom Billy’ego, jego przyjaciołom, fanom i wszystkim, którzy w ostatnich dniach okazali mu wsparcie. Te wszystkie wiadomości dają nam ogromną siłę, która będzie potrzebna w trakcie leczenia Billy’ego – czytamy.

Rodzina poinformowała także, że nastolatek jest w stanie krytycznym, ale stabilnym. 17-latek od momentu operacji, w trakcie której amputowano mu nogi, znajdował się w śpiączce farmakologicznej. W czwartek lekarze przeprowadzili u młodego chłopaka kolejny zabieg. Przed jego rozpoczęciem, postanowili wybudzić 17-latka ze śpiączki.

– Jest dobrze. Billy sam oddychał i był w stanie zamienić z nami parę zdań. Jest świadomy, że doznał poważnych obrażeń, ale mimo to nie chce się poddać – powiedział Steven Hunter, szef zespołu JHR Developments, w którym startował 17-latek.

W Internecie ruszyła już oficjalna zbiórka na leczenie i rehabilitację 17-latka. Choć jako cel zakładano 260 tysięcy funtów, już zebrano ponad dwukrotnie więcej.

Drugi uczestnik wypadku, Patrick Pasma miał wiele więcej szczęścia, ponieważ po kilkunastu godzinach został wypisany ze szpitala.

PRZECZYTAJ TAKŻE:

1 ŁYŻECZKA DZIENNIE TEJ PRZYPRAWY PRZYŚPIESZA CHUDNIĘCIE O 50%

POLECAM PRZEPIS NA:

PYSZNA SZARLOTKA Z CYNAMONEM

Rewelacja! Najlepsza szarlotka, jaką jadłam.