Miłość – każdy ma swoją definicję i każdy rozumie ją inaczej. Każdy z nas chce ją przeżyć i cieszyć się nią jak najdłużej i jak najszczęśliwiej. Nie wszyscy jednak, którzy decydują się na ślub, zdają sobie sprawę z tego, że nie zawsze będzie tylko różowo, miło i bajecznie. 

Miłość – każdy ma swoją definicję i każdy rozumie ją inaczej. Każdy z nas chce ją przeżyć i cieszyć się nią jak najdłużej i jak najszczęśliwiej. Nie wszyscy jednak, którzy decydują się na ślub, zdają sobie sprawę z tego, że nie zawsze będzie tylko różowo, miło i bajecznie. 

Czy to prawda, że po ślubie wszystko się zmienia? A może prawdą jest, że po sakramentalnym „tak” ludzie przestają się o siebie starać, przestają się kochać? Oczywiście każdy związek jest inny i nie ma jednej znakomitej recepty na udany, szczęśliwy związek. Jednak żeby taki związek powstał trzeba zdać sobie sprawę z kilku rzeczy, zanim przyrzeknie się sobie sakramentalne „tak”.

Po pierwsze, sama miłość nie wystarczy. 

Zanim bardzo odpowiedzialnie obiecamy partnerowi miłość aż po grób, powinniśmy mieć pewność, że to ta osoba, że to osoba, która będzie przy nas zawsze, nie tylko jak jest dobrze, a właśnie wręcz odwrotnie, że będzie nawet w tych najgorszych sytuacjach.

W każdym związku zawsze zdarzają się rzeczy dobre i złe. Nie raz jedna ze stron coś popsuje, będzie walczyć. Będzie trzaskanie drzwiami, wypowie się okropne słowa, które po chwili się będzie żałować. Takie rzeczy się będą działy, bo każdy z  nas jest tylko człowiekiem. Spodziewanie się, że ktoś będzie tylko idealny, perfekcyjny jest nierealistyczne, nierealne.

Po drugie, ślub to tylko jeden dzień, a małżeństwo to cała reszta życia. 

Przygotowując się do ślubu, często chcemy, żeby było jak w bajce i najchętniej żeby reszta życia była jak z bajki, albo z filmu romantycznego. Przygotowując się do ślubu zaczynamy tym żyć i tak naprawdę skupiać się na nieistotnych rzeczach. Często w tym biegu, w tym zaślepieniu ślubem zapominamy o tym, co jest najważniejsze. Przygotowania, owszem są bardzo ekscytujące, ale to nie jest prawdziwe życie. Jest bardzo wiele małżeństw, które w momencie, gdy skończyło się wesele, a emocje po przygotowaniach i ślubie opadły, przestało się dogadywać, przestało mieć wspólny temat do rozmów, nie miało o czym rozmawiać. „Zwyczajne życie” okazało się już dla nich nie tak atrakcyjne i emocjonujące.

Nigdy nie wolno wracać do przeszłości, do tego, co było. 

Każdy dorosły i odpowiedzialny człowiek decydując się na związek i na małżeństwo musi zdawać sobie sprawę z tego, że nie zawsze będzie kolorowo. Nie zawsze życie będzie usłane różami. W końcu dwoje ludzi zacznie ze sobą „walczyć”. Kłótnie są nieuniknione. Jednak w kłótni nigdy nie wolno wracać do przeszłości. To, o co kłóciliście się tydzień temu, miało miejsce tydzień temu. Jeżeli partner Cię zdradził 3 lata temu, a Ty mu wybaczyłaś, nigdy nie wracaj do tego. Nigdy nie wolno używać słów „bo Ty zawsze” oraz „Ty nigdy”.

Gdy słuchasz – nie przerywaj. To bardzo frustrujące, gdy druga osoba opowiada, mówi szczerze swoje zdanie, a Ty zaczynasz odpowiadać, mimo że druga strona nie skończyła swojej wypowiedzi.

Nigdy nie wolno wymagać zmiany. 

Nigdy nie powinniśmy wymuszać jakiejś zmiany w partnerze/partnerce. Jedyną osobą, którą możemy zmieniać, zmieniać zachowanie jesteśmy my sami. Jeśli zachowanie drugiej połówki nas denerwuje, albo próbujemy uczyć się z tym żyć, albo postanawiamy się rozstać. Nigdy nie można na siłę zmieniać człowieka. Mamy się kochać za to, kim jesteśmy, a nie za to, kim chcemy, żeby ktoś był.

Ty mężczyzna, ja kobieta. 

Wiele par zapomina, że obydwie płcie różnią się między sobą. Partnerzy to dwie różne osoby. Nigdy nie powinniśmy oczekiwać, że nasz partner będzie czuł to samo co my, myślał tak samo jak my. Można oczywiście mieć podobne zdanie na dany temat, mieć podobne podejście do wielu rzeczy, ale nie ma dwóch takich samych dusz.

Dzieci zmieniają podejście do życia. 

Przed urodzeniem się dziecka można sobie wiele rzeczy obiecywać, jednak po pojawieniu się dziecka na świecie wiele może się zmienić i musicie się z tym liczyć. Będziecie dyskutować, kto ma się zająć dzieckiem. Twoja żona może podchodzić do dziecka zbyt emocjonalnie, być przerażona w związku z nową rolą. Twój mąż może być zdenerwowany zrzuceniem na drugi plan, może być przestraszony nową rolą. Życie się zmienia, ale w końcu wszystko się unormuje i odzyskacie dawny romantyzm.

Rozwiązujcie problemy, nie dodawajcie ich sobie. 

Jeżeli kolejny raz kłócicie się o to, kto ma posprzątać łazienkę, albo dom, albo wynieść śmieci, znajdujcie rozwiązania. Zróbcie grafik, że dwa dni wynosisz Ty śmieci, a kolejne 2 dni druga osoba w związku. Jak sprzątacie wspólnie mieszkanie, ustalcie, że mąż sprząta łazienkę, żona kuchnię, a salon sprzątacie wspólnie. A jeżeli nie macie na to czasu zamawiajcie panią sprzątającą dwa razy w miesiącu. Zapłacicie nieduże pieniądze i każdy będzie zadowolony. Jeżeli kłócicie się w związku o pieniądze, określcie budżet, lub wszystkie rachunki róbcie po połowie, żeby każdy czuł się sprawiedliwie. Nie ma nic gorszego, że pozwolić decydować o finansach tylko jednej osobie.

Seks? Jak najczęściej. 

Po całym zapracowanym i ciężkim dniu bardzo często zapominamy o tym, jak bardzo siebie pragniemy. Należy robić wszystko, aby szybko sobie o tym przypomnieć.

Rozpada się coraz więcej małżeństw, większość nawet nie wie z jakiego powodu. Sekret tkwi w przejściu przez wszystkie fazy relacji. To klucz do prawdziwych i trwałych związków. Jest 5 faz miłości:

  1. Zakochanie
  2. Stawanie się parą
  3. Rozczarowanie
  4. Budowanie prawdziwej i trwałej miłości
  5. Wykorzystanie mocy obojga dla zmiany świata

Ludzie błędnie uważają, że wybrali niewłaściwego partnera. Po zwykłej, szarej codzienności zaczynają być rozczarowani i poszukują czegoś lepszego na nowo. Później to samo i tak w kółko i w kółko. Szukają miłości w niewłaściwych miejscach. Większość związków, małżeństw nie rozumie, że trzecia faza nie jest końcem, ale początkiem do osiągnięcia miłości prawdziwej i trwałej.

W fazie trzeciej następuje albo koniec, albo umocnienie związku. To czas, w którym małe rzeczy zaczynają nas drażnić. Czujemy się mniej kochani, mniej „zaopiekowani”. Czasami czujemy się wręcz zniewoleni – jesteśmy bardziej drażliwi, chodzimy podenerwowani, a nawet poranieni. Możemy zająć się pracą,jednak nasze niezadowolenie narasta. Zastanawiamy się, gdy podziała się ta wielka miłość, która była na początku. Zastanawiamy się, czy opuścić partnera.

Mądre przysłowie mówi: „Gdy przechodzisz przez piekło, nie zatrzymuj się”. Jakie są plusy trzeciego etapu? Żar (owego piekła) spala mnóstwo z naszych złudzeń o nas samych i o naszym partnerze. Mamy świetną okazję stać się bardziej kochający i zacząć doceniać osobę, z którą jesteśmy i która cały czas przy nas jest. W końcu dotrzecie do jądra i przyczyny bólu, konfliktu. Gdy pomyślnie przejdziecie ten etap, nauczycie się być razem, sobie nawzajem pomagać, rozumieć się i leczyć rany nie będzie miejsca na rozczarowania – ten inny nie jest tym, o którym zawsze marzyłeś, lecz kimś, kto potrafi Cię kochać, gdyż jest tym właśnie kim jest!

Źródło: www.chillizet.pl, www.pl.aleteia.org
Zdjęcia: www.icytales.com, www.olivo.co.uk

PRZECZYTAJ TAKŻE:

Pornografia niszczy związki, ludzi, społeczeństwo

Polecam przepis na KURCZAKA W SOSIE PIWNYM ZE ŚLIWKAMI I RODZYNKAMI – f7kulinarne