Otwarte złamanie nogi i fatalnie wyglądający wypadek na trasie wyścigu kolarskiego. Na igrzyskach olimpijskich w Rio de Janeiro sportowcy walczą do ostatniego tchu i dają z siebie wszystko, by zdobyć medal. Często w takich sytuacjach dochodzi do kontuzji, które często mogą kosztować karierę sportową. W pierwszych dniach zawodów doszło do dwóch strasznie wyglądających wypadków.

Otwarte złamanie nogi i fatalnie wyglądający wypadek na trasie wyścigu kolarskiego. Na igrzyskach olimpijskich w Rio de Janeiro sportowcy walczą do ostatniego tchu i dają z siebie wszystko, by zdobyć medal. Często w takich sytuacjach dochodzi do kontuzji, które często mogą kosztować karierę sportową. W pierwszych dniach zawodów doszło do dwóch strasznie wyglądających wypadków.

Samir Ait Said złamał nogę podczas zawodów gimnastycznych

Samir Ait Said to na razie jeden z największych pechowców igrzysk olimpijskich w Rio. W ciszy, jaka po wypadku zapadła w sali gimnastycznej można było słyszeć bicie serc kibiców. 26-letni francuski gimnastyk Samir Ait Said złamał nogę podczas zawodów. Francuz upadł na zeskok z taką siłą, że złamał kość piszczelową i kość strzałkową. Kilka minut później zaliczył jeszcze jeden wypadek – nosze z nim upuścili ratownicy medyczni.

Noga Samira wykręciła się w nienaturalny sposób, co widać na nagraniu z zawodów. W szpitalu natychmiast został operowany i nie wiadomo, czy będzie mógł wrócić jeszcze do sportu.

To nie pierwszy groźny wypadek Francuza. 4 lata temu nie pojechał na igrzyska do Londynu, ponieważ złamał nogę w trzech miejscach.

Organizatorzy nie zadbali odpowiednio o bezpieczeństwo zawodników

Wyścigi kolarskie ze startu wspólnego mężczyzn i kobiet podczas igrzysk olimpijskich w Rio odbyły się na niezwykle niebezpiecznej trasie. Eksperci byli zgodni – organizatorzy nie zadbali odpowiednio o bezpieczeństwo zawodników.

Przebitki realizatorów z wyścigów kolarskich ze startu wspólnego kobiet i mężczyzn zostaną zapamiętane na długo. Trasę wyznaczono tak, by pokazać wszystko, co w Brazylii najpiękniejsze – co chwilę mogliśmy więc oglądać piaszczyste plaże, błękit oceanu i górujące nad nim porośnięte gęstymi lasami lub pokryte fawelami wzgórza. To nie fantastyczne widoki najbardziej zapadną jednak w pamięć, ale obrazy koszmarnych upadków i kraks. Tym bardziej, że to one pozbawiły złudzeń o zwycięstwie ludzi, którzy medale mieli na wyciągnięcie ręki.

– Nie wszystkim będzie dane ukończyć ten wyścig – przed startem mówił reprezentant Polski Michał Gołaś. Zawodnik zwrócił uwagę na trudy techniczne trasy i przyznał, że jest ona niezwykle wyczerpująca, a to sprawia, że kolarstwo będzie w Rio najtrudniejszą dyscypliną. Jego opinię podzieliła Amerykanka Megan Guarnier – To najcięższa trasa, jaką kiedykolwiek widziałam na jednodniowym wyścigu.

– Jestem zaskoczony, że ktoś zatwierdził taką trasę. Rzuciło mnie to na kolana. To może zniszczyć rywalizację i nie przypuszczam, by wielu zawodników dotarło do mety. Będzie nerwowo, będą szaleńcze zjazdy i naprawdę, ale to naprawdę niebezpieczne miejsca. Przez całą drogę w dół na zakrętach są wysokie krawężniki. Śliskie drogi, plamy oleju, niebezpieczne zakręty. To może wysłać niejednego zawodnika wcześniej do domu – przewidywał z kolei Nowozelandczyk George Bennett.

Strome podjazdy, piekielnie kręte zjazdy, bruk i kilometry równoległe z plażą, na których hulał wiatr. Warunki były trudne, ale przecież kolarze to ludzie, którzy są do tego przyzwyczajeni. W Rio zabrakło jednak odpowiedniego zabezpieczenia. O ile warunków pogodowych organizatorzy nie mogli kontrolować, o tyle wystarczyło przewidzieć, że zderzenie z wysokim krawężnikiem przy prędkości kilkudziesięciu kilometrów na godzinę może skończyć się tragedią.

Tak się jednak nie stało, a to mogło doprowadzić do tragedii. Podczas sobotniego wyścigu najpierw z trasy wypadł Australijczyk Richie Porte – kraksę przypłacił złamaniem obojczyka i stracił szansę na udział w jeździe indywidualnej na czas. To jednak nie on miał największego pecha. Niedługo po nim na zjeździe przewrócili się będący w trzyosobowej ucieczce i zmierzający pewnie po medale – Sergio Henao i Vincenzo Nibali. Kolumbijczyk doznał złamania grzebienia kości biodrowej, Włoch tak jak Porte, roztrzaskał obojczyk i także musiał wycofać się ze środowej czasówki.

Upadek holenderskiej kolarki Annemiek van Vleuten

Najgroźniej wyglądał jednak wypadek, do którego doszło w niedzielę. Na około 10 kilometrów przed metą kolarskiego wyścigu ze startu wspólnego kobiet Annemiek Van Vleuten zaliczyła fatalnie wyglądający upadek.

Holenderka Annemiek van Vleuten mogła zdobyć medal wyścigu kolarskiego na igrzyskach Rio 2016. Razem z inną kolarką prowadziły z dużą przewagą nad kolejnymi zawodniczkami. Niestety, podczas krętego zjazdu wypadła z trasy i z pełną prędkością przeleciała nad rowerem lądując z fikołkiem na betonie. Długo się nie podnosiła. Na szczęście pierwsze sygnały ze szpitala są obiecujące. Biorąc pod uwagę, jak groźnie wyglądała cała sytuacja – skończyło się na silnym wstrząśnieniu mózgu i trzech drobnych pęknięciach kręgów.

Co ciekawe, wyścigu nie wygrała też i Abbott. Amerykanka nawet nie stanęła na podium, bo kilkaset metrów przed metą dogoniła ją trzyosobowa grupa pościgowa. Najlepsza z Polek Katarzyna Niewiadoma zajęła szóste miejsce.

– To wyglądało masakrycznie. Mam nadzieję, że nic jej nie jest, bo to moja była koleżanka z drużyny, dobrze się znamy. Nikomu nie życzę czegoś takiego. Dobrze, że my przejechałyśmy wyścig spokojnie, bez kraks – powiedziała reprezentantka Polski, Katarzyna Niewiadoma.

Z niepokojem jej sytuację śledził mistrz olimpijski z 1992 roku z Bracelony Chris Boardman. – Bardzo trudno się skoncentrować, gdy widzi się wypadek jak ten. Właściwie, to jestem wściekły, bo widziałem te krawężniki i pomyślałem, że nikt nie może się tam rozbić i normalnie wstać. Przejazd był technicznych, był niebezpieczny, a to oznacza, że ludzie, którzy go zaprojektowali wiedzieli o tym i nic z tym nie zrobili.