W dzisiejszym, zglobalizowanym świecie kolejne aspekty życia zostają „podłączone” do sieci, a Internet staje się najbardziej wpływowym i powszechnym medium, od którego wszyscy stają się coraz bardziej zależni. Również przestępstwa, wojny i ataki terrorystyczne coraz częściej mają miejsce w wirtualnym świecie.

W dzisiejszym, zglobalizowanym świecie kolejne aspekty życia zostają „podłączone” do sieci, a Internet staje się najbardziej wpływowym i powszechnym medium, od którego wszyscy stają się coraz bardziej zależni. Również przestępstwa, wojny i ataki terrorystyczne coraz częściej mają miejsce w wirtualnym świecie.

Cyber-terroryzm nie jest odrębnym lub specyficznym rodzajem terroryzmu ze względu na ideologię. Służy dokładnie tym samym celom co zamachy bombowe, porwania czy branie zakładników. Wyróżnia się tylko formą – zastosowaniem sprzętu i oprogramowania komputerowego.

Czym tak na prawdę jest cyber-terroryzm?

Po raz pierwszy termin ten użyty został w 1979 roku przez szwedzkie Ministerstwo Obrony w raporcie o zagrożeniach komputerowych. Cyberterrozyzm, zwany również hi-terroryzmem, czy terroryzmem informacyjnym, jest połączeniem dwóch słów: cyberprzestrzeni i terroryzmu.

Czym jest cyber-przestrzeń?

Jest to przestrzeń komunikacyjna tworzona przez system powiązań internetowych. Jeśli chodzi o sam terroryzm, terminów i definicji jest wiele. Ogólnie rzecz biorąc jest to fakt dokonywania aktów terroru z pobudek politycznych, powodujących ogromne straty i wywołujące powszechne poczucie strachu.

W cyber-terroryźmie broń zastąpiona zostaje komputerem podłączonym do sieci, a atak wymierzony jest w system informatyczny państwa i znajdujące się w nim dane. Przeważnie atak taki skutkować ma uniemożliwieniem efektywnego wykorzystania najważniejszych gałęzi gospodarki państwa, takich jak infrastruktura bankowa, transport, energetyka, czy instytucje państwowe.

Szef brytyjskiej agencji wywiadowczej, Ian Lobban, ujawnił, że systemy komputerowe brytyjskiego rządu narażone są średnio na tysiąc ataków miesięcznie, natomiast amerykański Departament Stanu oszacował, że jego sieć komputerowa każdego dnia atakowana jest około sześć milionów razy. To jednak nie oznacza, że cyber-napaść stała się najpopularniejszą formą ataku na arenie międzynarodowej.

Bardzo ważnym aspektem jest rozróżnienie pomiędzy cyber-terroryzmem, a cyber-przestępstwami, czyli atakami nie mającymi podtekstu politycznego.

Zatem terrorystami zdecydowanie nie można nazwać hakerów tworzących wirusy, czy nastolatków zakłócających działanie sieci komputerowych „dla sportu”. Od terrorystów odróżnić trzeba również haktywistów, którzy przez działania w sieci protestują, manifestują swoje niezadowolenie z władz państwowych, ale nie jest ich celem wywoływanie strachu, czy powodowanie znaczących strat. To właśnie tego typu działania przeważają w powyższych statystykach.

Według polskiego MSW za cyber-terroryzm uznaje się takie ataki, które mają za zadanie sparaliżować funkcjonowanie stron internetowych czy systemów komputerowych

Na świecie ogarniętym procesami globalizacji panuje coraz większa swoboda przepływu informacji, osób, towarów i kapitału. Jest to możliwe dzięki szybkiemu rozwojowi technologii i fenomenalnemu rozpowszechnieniu największego wynalazku XX wieku – Internetu. W stosunkowo bardzo krótkim czasie nastąpił ogromny postęp w sposobach przetwarzania i przekazywania informacji. Jednocześnie każdy – zaczynając od pojedynczej jednostki po całe państwo – coraz bardziej uzależniony jest od technologii informatycznych.

Nie jest zaskoczeniem, że rozwój ten przyniósł ze sobą nowego rodzaju zagrożenia.

Chociaż liczne przykłady działalności cyber-terrorystycznej można wymienić już wcześniej, tak naprawdę znaczenie tej formy przestępczości wśród opinii publicznej znacząco wzrosło po wydarzeniach z 11 września 2001 roku. Wtedy to, według niepotwierdzonych informacji, zespół Al Kaidy uszkodził system identyfikacji samolotów, które zostały porwane i wykorzystane w czasie zamachów na World Trade Center. Był to punkt zwrotny w postrzeganiu cyber-terroryzmu jako globalnego zagrożenia. Został on uznany jako realne zagrożenie dla każdego państwa na świecie i wypowiedziano wojnę wszelkim jego przejawom.

Pytanie brzmi czy współczesny terrorysta może wywołać równie wiele szkód za pomocą klawiatury komputera, jak za pomocą broni? Według światowych specjalistów póki co – nie, ale biorąc pod uwagę już ogromną i wciąż wzrastającą rolę sieci komputerowych w takich dziedzinach, jak kontrola lotów, czy systemy obrony państw, zagrożenie wydaje się coraz bardziej poważne. Tym bardziej, że przeprowadzanie ataków przez sieć jest zwyczajnie bardziej praktyczne. Przede wszystkim atak przeprowadzony może być zza biurka na drugim końcu świata. Dodatkowo jest tańszy – w końcu wymaga jedynie komputera, internetu i specjalisty, bardziej anonimowy, a i ryzyko śmierci jest znikome.

A jak Polska radzi sobie z tym problemem? Chociaż naszej administracji zdecydowanie nie można jeszcze nazwać zinformatyzowaną, to jednak Internet staje się coraz powszechniej używanym narzędziem, a usługi internetowe, takie jak bankowe konto internetowe, są już normalnością.

Jedno jest pewne: wraz ze wzrostem znaczenia Internetu w dzisiejszym świecie, ryzyko i znaczenie cyber-terroryzmu będzie wzrastać. Póki co Internet jest niezwykle niebezpiecznym, ale tylko uzupełniającym narzędziem działań terrorystycznych.