Randki w sieci od jakiegoś czasu stały się bardzo popularną metodą poszukiwania drugiej połowy. W ciągu tygodnia zapracowani i zabiegani ludzie nie mają czasu na poszukiwanie odpowiedniego partnera bądź partnerki. Na ratunek przychodzą portale randkowe w Internecie. Randkować online można o każdej porze dnia i nocy. Jednak czyhać na nas może „cushioning”. Sprawdź, co to jest. 

Randki w sieci od jakiegoś czasu stały się bardzo popularną metodą poszukiwania drugiej połowy. W ciągu tygodnia zapracowani i zabiegani ludzie nie mają czasu na poszukiwanie odpowiedniego partnera bądź partnerki. Na ratunek przychodzą portale randkowe w Internecie. Randkować online można o każdej porze dnia i nocy. Jednak czyhać na nas może „cushioning”. Sprawdź, co to jest. 

Bardzo wiele osób właśnie w Internecie nawiązuje nowe kontakty. Wszystko przez to, że w wirtualnym świecie łatwiej pozbywamy się zahamowań i lęku przed rozpoczęciem rozmowy, możemy flirtować z lekkością. Randki internetowe są dużą szansą na zawarcie nowych znajomości. Jednak co jakiś czas zdarzają się różne trendy. Ostatnio zrobiło się głośno o „cushioning”.

Wspomnę tylko szybciutko, że wcześniej mogliśmy paść ofiarą „breadcrumbingu”. W dużym skrócie to osoby, które bardzo lubią sobie porozmawiać, poflirtować  online, ale zupełnie nie mają ochoty na spotkanie w realu. Robią się podejrzanie milczący, gdy druga strona proponuje spotkanie i zrywają kontakt.

Można było także stać się ofiarą „ghosting”. Jest to coś jeszcze gorszego, bowiem w tym przypadku dochodzi do realnego spotkania, a nawet wielu spotkań. Chodzi o to, żeby ofiara poczuła się zakochana, że jest już w związku i może cieszyć się z tego, że nie jest singlem/singielką. I wtedy właśnie druga połówka zapada się pod ziemię, znika bez słowa i nie odpowiada na żadną formę kontaktu.

A teraz możemy paść ofiarą „cushioning” to nic innego jak koło ratunkowe, w razie gdyby aktualny związek się rozpadł. Osoby randkują w sieci z 2-3 osobami, pomimo że są w szczęśliwym związku i poważnej, małżeńskiej relacji. Z tymi 2-3 osobami się pisze co jakiś czas, sporadycznie spotyka, flirtuje w sieci i podtrzymuje kontakt oraz zainteresowanie osobą na wypadek, gdyby aktualna relacja się popsuła.

To jak życie na kilka frontów i nie bycie na 100% w związku z jedną osobą. Jest się ze sobą, ale bierze się pod uwagę opcję rozstania. Osoby praktykujące „cashioning” nie radzą sobie ze strachem przed tym, że związek rozpadnie się z ich winy. Takie flirtowanie z dodatkowymi kilkoma osobami ma uchronić przed cierpieniem, z którym wiąże się porzucenie.

Wiadomo, że taki związek bądź małżeństwo prędzej czy później się rozpadnie, bo ja nie wyobrażam sobie sytuacji, że jestem z kimś w związku, a jednocześnie piszę dla bezpieczeństwa z 2. innymi mężczyznami. To strasznie nie fair i dowód na to, że nie kocha się tej osoby. Ludzie w miłości chcą iść na łatwiznę, a o rzeczy najpiękniejsze zawsze trzeba zawalczyć i pielęgnować to całe życie.

Źródło: www.zetchilli.pl
Zdjęcia: mature-datinguk.co.uk, www.sociobits.org

PRZECZYTAJ TAKŻE:

MIŁOŚĆ Z INTERNETU – ZWIĄZKI I UCZUCIA W CYBERPRZESTRZENI

POLECAM PRZEPIS NA DOMOWE PTASIE MLECZKO