Adam Kszczot udowodnił, że jest w znakomitej formie. Wczoraj w półfinale został wicemistrzem świata w biegu na 800 metrów mężczyzn. Bieg wygrał Francuz Pierre Ambroise Bosse.

Adam Kszczot udowodnił, że jest w znakomitej formie. Wczoraj w półfinale został wicemistrzem świata w biegu na 800 metrów mężczyzn. Bieg wygrał Francuz Pierre Ambroise Bosse.

Na początku biegu wydawało się, że nie będzie triumfu. Adam Kszczot biegł z tyłu jako ostatni, jednak wszystko przebiegało po jego myśli. Konsekwentnie realizował swoją taktykę. Pierwsze okrążenie przebiegł z tyłu, a potem zaczął przesuwać się do przodu. Jeżeli niektórzy już myśleli, że jest zbyt daleko, aby wygrać, byli w ogromnym błędzie. Na samym finiszu po zakręcie zaczął wyprzedzać w ekspresowym tempie. Wyprzedził trzech zawodników i został wicemistrzem świata. Do pierwszego miejsca brakowało naprawdę niewiele.

– Depnąłem, włączyłem turbodoładowanie i leciałem jak szalony. Na ostatniej prostej mijałem ich jak furmanki. Szkoda, że tylko jeden wagonik zachował się z przodu – opowiada Adam Kszczot, srebrny medalista mistrzostw świata na 800 m.

Nasz reprezentant pokonał dystans w czasie 1:44.95 (najlepszy jego wynik w tym sezonie). Triumfował Francuz – Pierre Ambroise Bosse (1:44.67), a brązowy medal wywalczył Kipyegon Bett (1:45.21).

Po imponującym, 200-metrowym finiszu Kszczot wygrał swój bieg i pokazał jasno, że jest kandydatem do medalu. – Nie ukrywam, że właśnie po to tutaj przyjechałem – mówi jak zawsze wprost łodzianin.

– Zabrakło trochę szczęścia do tego złota, ale darowanemu koniowi nie zagląda się w zęby – jestem znów wicemistrzem świata! – cieszył się w rozmowie z TVP Kszczot. – Może gdybym był trochę bliżej czołówki… ale te przepychanki, które przed sobą widziałem, a które kosztowały moich rywali sporo sił, skutecznie mnie zniechęciły. A Bosse najwyraźniej jakoś tego uniknął. To dla mnie ogromny sukces. Nie da się tego opisać, co teraz czuję.

Adam Kszczot ma na koncie dziesiątki medali, jest niekwestionowanym królem 800 metrów w Europie. Wiele wspaniałych triumfów, choć i bolesne porażki. Najbardziej z nich bolą igrzyska w Rio de Janeiro. Jechał tam po medal i głośno o tym mówił przed kamerami. Był pewny siebie, w świetnej formie, mówił, że celem jest medal. Niestety nogą się powinęła.

13 sierpnia 2016 roku był jednak jednym z najgorszych dni w jego karierze. W swoim biegu półfinałowym zajął trzecie miejsce i odpadł z rywalizacji. – Nawet nie jestem zmęczony. Nie wiem, czemu nogi mi nie zadziałały na ostatnich 100 metrach. Miało być dobrze, a kur… nie było – powiedział wtedy pamiętne słowa przed kamerami telewizji.

Już rok temu Kszczot wyznał, że przeciwnicy sami przyznają mu w prywatnych rozmowach, że mają z nim problem bo nigdy nie wiedzą jaką taktykę wybierze. Może prowadzić bieg, może czaić się z tyłu i zaatakować na ostatnim łuku. W każdej sytuacji czuje się znakomicie.

– Ja już sobie wyobrażam, jak ten bieg wyglądał w telewizji. Snujący się gdzieś na końcu stawki Polak i nagle odpala petardę. Wierzyłem w mocną końcówkę. Jeżeli widać, że w przodzie się kotłują i jest bardzo mocne tempo przez pierwsze 300 m, a ja oszczędzam energię przez większą część dystansu, to efekt musi być taki, że ja będę na ostatnich metrach najszybszy.

– Adam to obecnie najlepiej biegający taktycznie zawodnik na świecie. To są lata doświadczeń. Mało jest takich osób. Kiedyś był taki Jurij Borzakowski. On też potrafił mądrze rozkładać siły – powiedział o swoim podopiecznym trener Zbigniew Król.

Po znakomitym półfinale czuł się znakomicie i ocenił, że bieg nie kosztował go dużo energii. Jeśli w finale będzie już prawdziwy ogień, trudno będzie ten biało-czerwony ekspres zatrzymać.

Mamy taką nadzieję, trzymamy kciuki i życzymy powodzenia!

Źródło: www.sport.pl, www.sportowefakty.wp.pl,
Zdjęcia: www.facebook.com/adamkshot/photos/

PRZECZYTAJ TAKŻE:

Wspaniały dzień dla polskiego sportu – Anita Włodarczyk mistrzynią świata!

POLECAM PRZEPIS NA:

BISZKOPT, KTÓRY ZAWSZE SIĘ UDAJE – f7kulinarne